Jestem BEZNADZIEJNA! Nie potrafię wybrnąć z pewnej sytuacji, która właściwie zaczęła się parę miesięcy temu. O co chodzi? Otóż zaniedbałam, strasznie zaniedbałam wizytę córki w przychodni. Miała mieć szczepienie i przeze mnie nie ma. Czuję się okropnie.... Czuję, że jestem złą matką, bo zapominam o tak ważnych rzeczach. I co najgorsze wstydzę się o tym komukolwiek powiedzieć.
Nie wiem czemu to zaniedbałam. Jak już wcześniej pisałam, jesteśmy po przeprowadzce. W maju byłam w przychodni z małą. Zrobili jej szczepienie, powiedzieli, żebym przyszła w sierpniu. No, ale nic mi nie zapisali i nawet nie powiedzieli którego dnia mam przyjść. A sierpień pamiętam był zawalony wizytami u laryngologa, bo córcia ma niedosłuch. Potem ta pieprzona świńska grypa- wolałam nie pchać się tam, gdzie przecież zarazków najwięcej. Ech.... W końcu przyszło mi wezwanie i muszę pójść. Ale strasznie się boję. Niestety jestem taka, że nienawidzę krytyki innych osób. Tak bardzo, że odwlekam daną sytuację w nieskończoność. A potem są problemy. Wiem, co o mnie myślicie. Że nie jestem dobrą matką. Sama o tym doskonale wiem. I wiem, że muszę wziąć się za siebie i nie narzekać. Mieć gdzieś zdanie innych ludzi. Pójść w końcu do pracy, chociaż na weekendy. Nie myśleć o tym, co już było, tylko o tym, co będzie. Nie planować, tylko żyć dniem, chwilą i cieszyć z każdej pięknej chwili. Cieszyć się z codzienności... Wiem, że muszę stać się lepszą osobą. Zdaję sobie sprawę z tego, że będzie cholernie vciężko, ale nie chcę już tkwić w tej beznadziejnej beznadziejności- nie chcę stać w miejscu, tylko ruszyć do przodu. Podnieść się z tej czarnej dziury, która mnie otacza. I poczuć w końcu, że robię coś, co kocham nie zaniedbując tak ważnych rzeczy. Bo jeśli raz już coś zaniedbasz, potem ciężko jest to dokończyć.
Cieszę się, że istnieje ten blog. Mogę wyrzucić z siebie wszystkie żale nie bojąc się ludzkiego spojrzenia. Dziękuję.

